MIESZKAŃCY KRYNICZNA: “JESTEŚMY POZOSTAWIENI SOBIE”

Opublikowano: sobota, 21, styczeń 2017

kryniczno 0Jak mówią mieszkańcy wszystko zaczęło się latem. Od tego czasu na terenie Kryniczna, jak i sąsiednich wiosek dochodzi do serii kradzieży i podpaleń. Czują się pozostawieni sami sobie...

- Zaczynamy się bać. Czujemy się zagrożeni przez to, co się teraz dzieje – mówi podczas rozmowy z nami jeden z mieszkańców, prosząc o anonimowość. O czym mowa? O podpaleniach i kradzieżach, do jakich dochodzi na terenie Kryniczna i okolicznych wiosek. Wyczuwalny jest również strach i obawa.

Z zapytaniem o zdarzenia na terenie wioski zwróciliśmy się do Komendy Powiatowej Policji w Środzie Śląskiej.

- W 2015 r. w Krynicznie odnotowaliśmy dwa pożary (pustostanu oraz stodoły wraz ze sprzętem rolniczym), natomiast w 2016 r. odnotowanych mamy 5 zdarzeń (dwa pożary samochodów, pożar altany, pożar poddasza budynku dwurodzinnego, uszkodzenie drzwi wejściowych) – informuje st. asp. Marta Stefanowska.

Jednak, jak opowiadają mieszkańcy, zdarzeń, zwłaszcza kradzieży było znacznie więcej. Wielokrotnie po prostu nie były zgłaszane. Kradzione z pojazdów paliwo, drobny sprzęt elektryczny. Jak podkreślają, jeszcze jakiś czas temu w ogóle nie zamykali komórek, piwnic czy własnych domów. Po prostu nie było takiej potrzeby. Nie było włamań i kradzieży.

Zaczęło się latem

- Zaczęło się latem. Wówczas pojawiły się pierwsze podpalenia. Na terenie starej kopalni piasku. Jednego dnia były trzy interwencje. Potem opuszczony budynek po starej poczcie, kilka samochodów. W wiacie przystankowej wybite zostały wszystkie szyby, w tym czasie w Gozdawie podpalono wiatę, a w Juszczynie zniszczono – mówi sołtys Kryniczna, Iwona Szachniewicz. - 1,5 miesiąca temu okradziono naszą salę. Pomieszczenie było wypełnione materiałami budowlanymi na centralne ogrzewanie, więc nie ma możliwości, żeby sprawcą był ktoś z zewnątrz. To był ktoś, kto wiedział, gdzie trzymamy sprzęt.
Skradziono nam kosę, sprzęt nagłaśniający, mikrofony, czyli przedmioty, które łatwo wynieść. Zarówno podczas podpaleń na terenie piaskowni, jak i budynku po poczcie widziałam jedynie straż, natomiast policji nie zauważyliśmy
– opowiada.

Zdaniem jednej z osób, pierwszym było podpalenie bel słomy w Wojczycach podczas dożynek. I od tego czasu, zdarzenia się znacznie nasiliły.

Okradziony garaż i popalenie auta

Pod koniec listopada ub. r. w Krynicznie 19-latek okradł, a następnie dla zatuszowania śladów, podpalił samochód.

- Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu w związku z kradzieżą wyposażenia samochodu, a następnie jego podpaleniem. Swoim działaniem sprawca spowodował straty w łącznej wysokości około 3 tysięcy złotych. Podczas przeszukania pomieszczeń zajmowanych przez 19-latka funkcjonariusze znaleźli komplet kół oraz głośnik samochodowy pochodzące ze zniszczonego pojazdu. Odzyskane rzeczy zwrócono właścicielowi – informowała o zdarzeniu st. asp. Marta Stefanowska.

19-latek trafił do policyjnego aresztu. Za czyny odpowie przed sądem. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Dzień wcześniej, jak dodaje jeden z mieszkańców, doszło do włamania do jednego z garażów na terenie miejscowości.

- Na miejsce przyjechała policja, ale tylko zobaczyli co w garażu zginęło. Nawet odcisków nie chcieli zdjąć, bo tłumaczyli, że wszystko tłuste. To już nie pierwszy taki przypadek. Zniszczone i podpalone zostały wiaty w Gozdawie i Juszczynie. W Krynicznie podpalono auto, półtora miesiąca temu okradziono salę. Spalona była również altana. Skradziono paliwo z ciężarówek u nas i w Wojczycach. Pojawiły się sygnały, że ktoś po nocy stukał w drzwi i w okna, żeby sprawdzić, czy ktoś jest w domu – mówi w rozmowie z nami mieszkaniec wsi.

Jak podkreśla - mieszkańcy zaczynają się bać. Czują się zagrożeni przez to, co się teraz dzieje.

Podpalenie budynku gospodarczo-mieszkalnego

9 grudnia 2016 r. około godziny 19. dyżurny policji został powiadomiony o pożarze budynku mieszkalnego w Krynicznie.

- Na miejscu policjanci ustalili, iż od budynku gospodarczego, w którym składowana była słoma zajęło się poddasze budynku mieszkalnego dwurodzinnego. Na miejscu wykonano oględziny z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa. Obecnie prowadzone są czynności zmierzające do wyjaśnienia wszystkich okoliczności zdarzenia - mówi o zdarzeniu Marta Stefanowska, oficer prasowy KPP w Środzie Śląskiej.

Na miejsce zadysponowano sześć zastępów straży pożarnej – trzy jednostki JRG Środa Śląska, OSP Bukówek, OSP Cesarzowice i OSP Rakoszyce. W chwili przyjazdu pierwszych zastępów straży, ogniem objęty był dach po części gospodarczej budynku. Wszyscy mieszkańcy znajdowali się na zewnątrz.

- Nasze działania polegały na niedopuszczeniu do rozprzestrzenienia się ognia na część mieszkalną, a także na odłączeniu zasilania elektrycznego przed przybyciem pogotowia ratunkowego. Ponadto działania polegały na zabezpieczeniu i oświetleniu miejsca zdarzenia, a także na podaniu dwóch prądów wody – informowali o akcji strażacy.

W chwili ugaszenia pożaru, przeszukano pogorzelisko, usunięto spalone części dachu. Straty oszacowano na 20 tysięcy złotych.

Jak nieoficjalnie mówią mieszkańcy pożar był wynikiem podpalenia. Z budynku gospodarczego pozostała jedynie część murów, a spalone pomieszczenie zostało rozebrane. Po budynku pozostały jedynie ślady na ziemi, nadpalone krokwie i zniszczone przedmioty, które znajdowały się w pomieszczeniu gospodarczym.

 

- Gdyby nie kierunek wiatru, ogniem zająłby się cały dom. To była chwila. Kiedy zobaczyliśmy ogień, pożarem objęte były już dwie krokwie. Po dwudziestu minutach pomieszczenie było już całkowicie spalone. Całe szczęście, że straż osłoniła wodą domy przed ogniem – opowiada nam jeden ze świadków pożaru.

Jesteśmy bezsilni

Podczas rozmowy z mieszkańcami wyczuć można bezsilność i zrezygnowanie. A także strach. Jedną z inicjatyw, na jakich zależy mieszkańcom, jest montaż monitoringu.

- Co prawda fundusz sołecki został już rozplanowany, ale mieszkańcy coraz częściej mówią o montażu monitoringu - mówi Iwona Szachniewicz. - Podczas zebrania, pojawiła się również informacja, że to gmina na terenie wszystkich świetlic wiejskich będzie montowała monitoring zarówno od środka, jak i od zewnątrz. Specjalnie jeszcze przed włamaniem, na zewnątrz naszej sali montowaliśmy oświetlenie. Sprawca włamania jednak podjechał od tyłu, gdzie nie ma ogrodzenia i jest ciemno – dodaje.

Mieszkańcy czują się opuszczeni i osamotnieni. Podczas rozmów kilkukrotnie pojawia się informacja o małej ilości patroli policyjnych, nie wiedzą kto jest dzielnicowym wioski.

O przyczynach trudnej sytuacji krążą różne informacje. Swoje zdanie na ten temat wyraził czytelnik w komentarzu pod jednym z naszych artykułów poświęconych zdarzeniom na terenie Kryniczna.

- Wszystko idzie za (...), którą ściągneli do Kryniczna do wyremonto-wanej szkoły...Wiecznie policja, krzyki, awantury, niedopilnowane dzieci, wizyty GOP-su, kuratorów itd... Brak słów... Jest może jedna lub dwie rodziny normalne, a reszta... Człowiek mieszka całe życie tu i nic takiego nigdy nie było, a teraz domu nie można zostawić, bo nie wiadomo czy będzie do czego wrócić...

Jakie są przyczyny zwiększonej ilości podpaleń i kradzieży na terenie Kryniczna i okolicznych wiosek? Zdania są podzielone. Jedno co jest pewne, to obawy mieszkańców o własne bezpieczeństwo.

Iza Sczygieł Fot. Wiktor Kalita

kryniczno 1

kryniczno

kryniczno 01

kryniczno 2